niedziela, 5 lutego 2017

Ryżowe racuchy z jabłkami

Szarobura pogoda  nie zachęcała do spacerów. Za to widok z okna na osiedlowe alejki   czarne jak smoła  był w dniu dzisiejszym dość ciekawy.  Rzesze  przechodniów  próbujących pokonać widoczną z mojego okna alejkę wykonywały różne  zabawne z mojej perspektywy akrobacje. 

Jednak zaczynam rozumieć  niesamowity pociąg mojej  nieżyjącej już Babci  do  wielogodzinnych sesji  przy oknie.  Teraz dzięki  nowemu blatu  roboczemu   mogę poznać uroki obserwacji świata zewnętrznego podczas przygotowywania  posiłków ;), dzieje się naprawdę wiele. 

 Dzisiejszego dnia  na drugie śniadanie postanowiłam zrobić  słodką niespodziankę. 
Tak oto powstały racuchy z mąki ryżowej  z jabłkami pieczone w piekarniku. 
Smaczne i zarazem innowacyjne  w mojej kuchni. 

Potrzebujemy:

1 szklanka mąki ryżowej
1 jajko
2 łyżki oleju
1/2 szklanki mleka
1/2  kostki drożdży
cukier cynamonowy
 2 jabłka

Olej , mleko, jajko i cukier mieszamy razem i dodajemy rozdrobnione drożdże. Całość dokładnie mieszamy razem z mąką ryżową . Odkładamy w ciepłe miejsce  aby drożdże  zaczęły pracować. 
Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy  do ciasta i czekamy ok. 50 minut aby wyrosło nam aromatyczne  i  delikatne ciasto. 
Blachę w piekarniku wykładamy papierem do pieczenia  i  wykładamy dużą łyżką  wyrośnięte ciasto, tak aby powstały racuchy o średnicy ok. 5 cm. 
Wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika  i pieczemy  ok. 10 minut. 
Podajemy gorące z cukrem pudrem lub łyżką  kwaśnej śmietany. 

Polecam dla lubiących eksperymenty;).

Racuchy bezglutenowe







Brokuł w aksamitnym sosie serowym

Luty rozpoczął się chlapą  zmieniającą się w lodowatą powłokę.
Zaś lodowa powłoka pokryta została  grubą warstwą białego puchu. 
Ptaki poczuły już wiosnę jednak wszystko dookoła mówi , że jeszcze  chwilkę  muszą poczekać. 

Ostatnie zmiany pogody  mogę porównać do dość dynamicznych zmian  w moim życiu.
Zmiana pracy, pierwsza sesja, nowa kuchnia i jak zwykle wspaniały Małżonek, więc czasu trochę brakowało na wszystko. 
W związku z tym faktem szybka kuchnia jest w tym momencie w cenie ;).
Dlatego też powróciliśmy do  brokuła gotowanego na parze podanego z sosem serowym z odrobiną aromatycznej gałki muszkatołowej. 

Potrzebujemy:

1 brokuł  - różyczki
1 łyżka masła
150 g sera z niebieską pleśnią 
200 ml   śmietanki 30%
sól, pieprz , gałka muszkatołowa

Brokuła gotujemy na parze. Masło rozpuszczamy  w rondelku dodajemy ser oraz śmietanę cały czas  mieszając.  Przyprawiamy  solą , pieprzem oraz odrobiną gałki muszkatołowej.
Chrupiącego  brokuła polewamy gorącym sosem i  zajadamy się ze smakiem . 

Polecam

Brokuł na parze



wtorek, 6 grudnia 2016

Złote mleko

Biały puch udekorował wszystkie skwerki dość pokaźną warstwą.
Ptaki rozleniwiły się i dzień w dzień są stałymi gośćmi naszego karmnika. 

Jednak taka pogoda niezbyt przychylnie wpływa na naszą odporność , ale od czego są naturalne sposoby. Na pewno znacie  sok z malin  oraz nasze swojskie mleko z czosnkiem, ale mleko z dodatkiem kurkumy może być dla Was czymś nowym.

Kurkuma ma działanie przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, przeciwcukrzycowe ,  poprawiające nastrój i ułatwiające zasypianie. Dlaczego więc nie skorzystać z tego cudownego składnika. 
Najprostszym i najlepszym sposobem  jest połączenie kurkumy  z mlekiem. Czy to zdrowym mlekiem  prosto od krowy czy mlekiem  roślinnym. Aby ułatwić sobie pracę możemy przygotować wcześniej pastę z kurkumy, którą możemy przechowywać w lodówce do kilku tygodni. 

Pasta z kurkumy:

1/3 świeżo otwartego opakowania kurkumy
szczypta czarnego pieprzu 
1/2 szklanki wody
1 łyżeczka oleju kokosowego

Złote mleko

1 łyżeczka pasty z kurkumy
1 szklanka mleka
1 łyżeczka miodu
odrobina imbiru


Kurkumę dodajemy do rondelka z wodą  i podgrzewamy razem ze szczyptą czarnego pieprzu i olejem kokosowym aż otrzymamy  gęsta pastę, którą możemy przechowywać w lodówce w zamkniętym pojemniku. 
Pastę tą możemy  używać jako składnik  złotego mleka lub  przyprawa do dań. 
Dodajemy ją do podgrzanego mleka , imbiru i delikatnie mieszamy. Kiedy  mleko  bedzie ciepłe kończymy podgrzewać i dosładzamy miodem. 
Takie mleko niesamowicie rozgrzewa oraz  uprzyjemnia chłodny wieczór . 

Polecam

dobroczynne działanie kurkumy

czwartek, 24 listopada 2016

Karkówka po staropolsku

Poranek przywitał nas gęstą mgłą przykrywającą nieodległe wytwory architektury. W tle majaczyły  zarysy bezlistnych drzew. Powstawały podczas tego teatru przyrody scenerie , których nigdy nie powiązałabym z tym miejscem. Chodniki otoczone drzewami zmieniły się w strumienie i wąskie wąwozy. Miejsca i rzeczy , które wydają się nam znajome  mogą zaskoczyć nas swoim nowym obliczem.
  Oto prawdziwa magia jesieni. 

Nieuchronnie również zbliżają się  święta postanowiłam więc wcielić w życie kilka nowych przepisów. Oto pierwsze rezultaty, które  przerosły moje oczekiwania i przyjemnie zaskoczyły. 
Odkąd pamiętam mój Małżonek wspominał zawsze wędliny , których smak poznał podczas pobytu w Wilnie. Mięsa nadziewane bakaliami. 
Jednak nigdy nie odważyliśmy się na taki eksperyment. 
Aż do teraz. 
Rezultat okazał się na tyle smaczny ,że ten kawałek, zrobiony z połowy składników,  znikł w ciągu niespełna 2 dni. 
Chyba muszę robić  gorsze  zestawienia ;).

Aby poczęstować naszych gości takim przysmakiem

Potrzebujemy:

1  kg karkówki
1 opakowanie  przyprawy do wieprzowiny
300 g mielonego mięsa z kurczaka
150 g suszonych daktyli bez pestek
75 g suszonych śliwek
75 g suszonych moreli
100 g migdałów
1 łyżka ziaren kolendry
1 ostra papryczka
1 cebula
1 łyżeczka soli morskiej
1 łyżka oleju
1 łyżka wody

Rozpoczynamy od podsmażenia pokrojonej wcześniej w kostkę cebuli . Aby  cebula była  szklista i nie przypalona wrzucamy ją na zimną patelnię z mieszaniną wody i oleju. Cebulka będzie się gotowała do czasu ,ąż nie wyparuje  woda następnie  delikatnie się zarumieni . To jest  sposób mojego Mistrza  na zawsze miękką cebulę. Posiekaną ostrą paprykę i zmieloną kolendrę dodajemy do lekko rozdrobnionych bakalii. 
W tym przypadku zmieliłam mięso z podudzi kurczaka . Barwą i strukturą przypomina karkówkę więc nie widać różnicy w kolorze i nie ma duże różnicy w smaku. Jeśli chcemy aby farsz odcinał się kolorem możemy wykorzystać mięso z piersi. Aby farsz  się kleił musimy mięso dobrze wyrobić   
( zmielić), wtedy wydzieli ono kolagen , który połączy wszystkie  składniki. Zmielone mięso mieszamy z bakaliami i solą.

Karkówkę   rozcinamy jak książkę i rozbijamy   tłuczkiem tak  aby w każdym miejscu miało 1,5 cm grubości. Oprószamy dokładnie z każdej strony przyprawą do wieprzowiny  i smarujemy  farszem . Całość rolujemy dokładnie i zawijamy  dokładnie w folię aluminiową lub jeśli chcecie  mieć ładniejszy kolor obwiązujemy sznurkiem. 
Pieczemy w nagrzanym do 190 stopni piekarniku ok. 90 minut. 
Tak przygotowana karkówka będzie pełna smaku i soczysta. 
Zapach i smak nie pozwoli jej leżeć za długo w lodówce. 

Można podawać na zimno jako wędlinę, można podać zalane galaretą lub na ciepła z sosem pieczeniowym. Zależy co kto preferuje.

Polecam





Przepis na świąteczną karkówkę

Karkówka  nadziewana  bakaliami

niedziela, 6 listopada 2016

Tatar z tuńczyka

Podczas jednego z naszych wypadów na sushi  jedliśmy wspaniałego surowego tuńczyka. 
To doznanie tak głęboko pobudziło nasze kubki  smakowe , że postanowiliśmy zrobić tatara z polędwicy z tuńczyka w domu. 
Pamiętajcie ,że jednak ryby muszą pochodzić z pewnego źródła, czyli muszą być najlepszej jakości. 

Potrzebujemy:

200 g polędwicy z tuńczyka
2 dojrzałe avocado
sok z 1 limonki
1 łyżka sosu sojowego
2 suszone pomidory
sól, pieprz
kilka gałązek świeżej kolendry
czarny sezam
Grzanka  z białego chleba

Polędwicę z tuńczyka siekamy w drobną kostkę  i polewamy sosem powstałym z sosu sojowego i połowy soku z limonki. Przyprawiamy solą i pieprzem. 
Łyżką wyciągamy miąższ z awokado i rozgniatamy   przyprawiając solą pieprzem i sokiem z limonki. 
Podajemy na grzance z białego pieczywa oraz awokado obsypany ziarnami czarnego sezamu oraz jasnym octem balsamico. 

Ten tatar gwarantuje niesamowite doznania  smakowe. 
Polecam.
tatar z tuńczyka  na grzance


Śniadaniowe delicje

Korzystając ze spokoju niedzielnego poranka postanowiłam,w rewanżu za wspaniałego tatara z tuńczyka, zaserwować puszyste naleśniki
Nadzienie z dodatkiem waniliowego  kremowego sera oraz  aromatycznej galaretki z czereśni sprawia , że zwykłe naleśniki stają się wykwintnym  daniem godnym restauracji. 
Puszyste naleśniki  z waniliowym serem  i galaretką z czereśni


Wołowina po węgiersku

Jesień nie rozpieszcza nas swoją aurą. Zimno albo mokro  oto naprzemienna aura panująca w naszym pięknym kraju. Tak jak większość tęsknię za promieniami słońca , które rozświetliłyby te , jakże krótkie już dni. 

Drzewa powoli przygotowują się  do zimowego odpoczynku. Coraz większa ilość  puszystych i okrągłych skrzydlatych gości odwiedza nasz karmnik, dzięki czemu nasze koty przez większą część dnia siedzą z przylepionymi do szyby nosami.  Czyli przygotowania do zimy trwają w najlepsze.

Na taką pogodę najlepsze są geste sosy ze składnikami czerpiącymi z bogactwa  jesieni. 
Do takich  należy moja ulubiona wołowina po " węgiersku".

Potrzebujemy:

200 g łopatki wołowej pokrojonej w grubszą kostkę
3 sztuki długiej słodkiej papryki czerwonej
2 cebule
200 g mieszanki warzyw  mrożonych (marchewka , pietruszka , seler korzeniowy, por)
6 dużych pieczarek
1 szklanka bulionu wołowego
3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka vegety
pieprz, ziele angielskie, liść laurowy
1 ostra papryczka
1 łyżka oleju

Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy , aż delikatnie się zeszkli, dodaje pokrojoną w kostkę wołowinę i podsmażamy chwilkę razem z pokrojoną na drobne paski papryką oraz mrożonymi warzywami. Pod koniec zalewamy bulionem i dodajemy pieprz , ziele angielskie, ostrą papryczkę  i liść laurowy. Gotujemy  aż mięso stanie się kruche i delikatne ( w szybkowarze ok. 30 minut ). Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy , pieczarki  i przyprawiamy vegetą gotujemy ok. 7 minut. Otrzymujemy pełen smaku  i zapachu gęsty sos , który jest idealnym dodatkiem do włoskiej pasty lub do moich ulubionych placków ziemniaczanych. Smaczne , pożywne i pełne aromatu  oto danie na jesienny obiad i nie tylko. 

Polecam
Placki ziemniaczane z wołowiną po węgiersku