piątek, 7 kwietnia 2017

Serowo winogronowa poezja

Wiosna rozpieszcza nas słońcem, odgłosami budzącej się do życia przyrody i pierwszymi wiosennymi burzami. 
Pełne pąki  drzew i krzewów z dnia na dzień stają się żywozielonymi  świeżymi liśćmi. 
Przyroda z coraz większym pędem  dąży do osiągnięcia swojego spełnienia. 

I otoczeni taką doskonałością nie mamy innego wyjścia jak dołączyć się do tego wiecznego kręgu. 
Wiosna pomaga nam w zaczynaniu  oraz utwierdza we wcześniejszych postanowieniach. Z optymizmem patrzymy na nowe początki. 
I to lubię....

W takim optymistycznym nastroju  utrzymują mnie takie lekkie pyszności  jak sałatka podpatrzona u naszej wspaniałej  Koleżanki, ale już tradycyjnie z naszymi  autorskimi zmianami. 

Potrzebujemy:


1 opakowanie mieszanki sałat
100 gr  sera z niebieską  pleśnią
200 g różowych winogron
1 gruszka
sól , pieprz 
oliwa
sok z cytryny

Sałatę płuczemy i osuszamy. W dużej misie  mieszamy sałaty , pokrojony w kostkę ser i gruszkę, przekrojone na pół winogrona. Polewamy sosem z oliwy , cytryny i przypraw. 
Pałaszujemy bez wyrzutów sumienia . 

Polecam.





wtorek, 4 kwietnia 2017

Pożywny jogurt z bananem i jeżynami


Świat dookoła przyobleka nowe szaty, strojąc szare drzewa i krzewy w rozmaite odcienie zieleni oraz żółcie i róże na forsycjach i magnoliach. 
Długo oczekiwana wiosna zaczyna roztaczać swoje uroki ,co odczuwają zwierzęta , ptaki i oczywiście ludzie ;). 

Idąc za ciosem staram się zwracać większą uwagę na posiłki, które powinny być smaczne i lekkie. A taki jogurcik jest wymarzony jako wieczorna przekąska. 

Potrzebujemy:

500 ml jogurtu naturalnego lub kefiru
1 banan
1 szklanka mrożonych jeżyn lub innych owoców

Banana, jeżyny oraz 3 łyżki jogurtu blendujemy  aż uzyskamy jednolitą masę. Dodajemy pozostały jogurt i mieszamy . Jeśli uważacie ,że jogurt jest zbyt mało słodki możecie  dosłodzić ksylitolem lub cukrem trzcinowym. Dla mnie jednak wystarczająca jest słodycz z owoców. 
Podajemy w słodzonych szklankach z listkiem melisy/. 

Polecam.

Leśny jogurt


niedziela, 2 kwietnia 2017

Naleśniki zapiekane z łososiem i szpinakiem

Moje poranne przebudzenie przebiegało dość przyjemnie. Delikatne światło przyjemnie gładziło powieki. Dźwięki dochodzące zza uchylonego okna, próbowały przenieść nas w środek lasu, bogatego w najróżniejszego rodzaju śpiewające ptactwo. 
Rozmaite trele docierające zza okna sugerowały ,że poszukiwania partnerek przez pierzastych sąsiadów trwają w najlepsze. 

Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy wspólnym przygotowaniem naleśników, które byłyby godne towarzystwa  królewskiej ryby  jaką jest łosoś. 
Ten trud miał zrekompensować  mojemu Małżonkowi czas jaki poświęcam na rozwój   swoich pasji i zainteresowań, Dzięki jego wsparciu już za jakiś czas  będę mogła działać w swoim wymarzonym kierunku.
Najwięcej  czasu zajmuje niestety smażenie  najlepszych naleśników, ale jeśli uporamy się z tym faktem pozostaje nam najprzyjemniejsze , czyli przygotowanie i doprawienie nadzienia.


Potrzebujemy:

6 gotowych naleśników
3 ząbki posiekanego z solą czosnku
250 g surowego mięsa  z łososia
250 g opłukanych młodych liści szpinaku
100 ml śmietanki 30%
200 g mozzarelli 
 sól, pieprz, gałka  muszkatałowa
1 łyżeczka masła 
1 łyżka oleju

Na rozgrzanej patelni podsmażamy czosnek  oraz pokrojonego w kostkę łososia , dodajemy szpinak i  śmietankę. Gotujemy ok. 5 minut i przyprawiamy . Na środku naleśników układamy  podsmażonego łososia razem ze  szpinakiem, posypujemy utratą mozarellą i zawijamy.  Pieczemy ok. 15 minut w temperaturze 170 stopni. 
 Ciepłe podajemy s sosem czosnkowym. Takie śniadanko jest nie tylko smaczne i zdrowe ale jeszcze  da nam energię na ładnych parę godzin. W sam raz na niedzielne śniadanie przed dłuższym spacerem;).


naleśniki nadziewane łososiem

środa, 29 marca 2017

Sałatka z rukoli z długo dojrzewającą szynką

Otwierając rano zaspane oczy  , aż chce się wstawać. 
Jeśli ktoś  ( tak jak ja ) uwielbia spać przy otwartym oknie ;), usłyszy rano odgłosy i nawoływania mnóstwa gatunków ptaków. Uwielbiam  te ich poranne swawole. 
Pełne są one  energii rozpoczynającego się dnia , radości  z towarzystwa innych oraz szczęścia .
I pomyśleć skąd one mają tyle energii już o godzinie 5. ;)

Takie okoliczności sprzyjają pochyleniu się nad wiosennym , lżejszym jadłospisem.
Na taką zdrową , smaczną i lżejszą kolację doskonałą bazą może być lekko orzechowa rukola. 

Potrzebujemy:

1 opakowanie rukoli
80 g cienko krojonej szynki długo dojrzewające ( może  być parmeńska , szwarcwaldzka lub speck)
2 łyżki   obranych ziaren słonecznika
1 łyżeczka miodu
1 łyżka musztardy dijon
1 łyżka oleju lnianego
1 łyżka soku z cytryny


Rukolę płuczemy pod bieżącą wodą i osuszamy. Na suchej patelni podprażamy ziarna słonecznika. 
 Plastry szynki kroimy w kawałki o szerokości ok 2 cm. Do kubeczka wlewamy olej, sok z cytryny, miód oraz dodajemy musztardę dijon. Całość intensywnie mieszamy. Do salaterki wsypujemy  rukolę polewamy ją sosem i mieszamy . Dodajemy szynkę oraz podprażony , chłodny już słonecznik. Nie musimy przyprawiać ponieważ  sama musztarda jest na tyle ostra. 
Sałatka jest bardzo szybka i smaczna.  Możemy podać ją z grzankami  lub zajadać się nią samą . 
Polecam. 
Rukola z szynką i  ziarnami słonecznika





wtorek, 21 lutego 2017

Karnawałowe różyczki

Dzisiejszy dzień  przesycony wszystkimi odcieniami szarości w połączeniu z wszechobecnymi kroplami deszczu nie nastrajał zbyt optymistycznie. 
Jednak dzięki wspaniałym ludziom i oczywiście mojemu wspaniałemu Małżonkowi  okazał się być , jak zwykle , zapowiedzią idealnego wieczoru.

Tradycyjnie już świętujemy Tłusty Czwartek domowymi  staropolskimi specjałami. W tym roku jednak postanowiłam zrobić zamiast tradycyjnych pączków bardziej okazałe karnawałowe różyczki. 
Patera  wypełniona takimi słodkościami rozweseli nawet najbardziej  pochmurny dzień. 
A że jutro wieczór spędzam aktywnie   , więc te cuda powstały dziś. 

Na 25 takich różyczek potrzebujemy:

300 g mąki pszennej
 4 żółtka 
1/2 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki soli
6 czubatych łyżek  kwaśnej śmietany
1 łyżka spirytusu
 olej lub smalec do smażenia
cukier puder
dżem wiśniowy  lub inny kwaśny

Mąkę mieszamy razem z cukrem i solą, dodajemy żółtka , kwaśną śmietanę oraz spirytus i ugniatamy.  Kiedy ciasto zacznie odchodzić od ręki  wyciągamy na stolnicę  i  z energią uderzamy w nie wałkiem lub ręką;) ( zależy co kto woli). rozbity płat ciasta składamy na pół i rozbijamy ok. 10 minut  aż ciasto stanie się elastyczne. Przygotowujemy  4 różnych rozmiarów wykrojniki w moim przypadku szklanki i kieliszki, wycinamy nimi krążki,które  nacinamy na brzegach. 
układamy krążki jeden na drugim zaczynając od największego i przyciskamy palcem. Jeśli chcemy mieć większą pewność że różyczki nie rozpadną się podczas smażenia możemy połączyć je przy pomocy białka. 
Wrzucamy na mocno rozgrzany tłuszcz umieszczając najmniejszą częścią do dołu. Smażymy aż róże będę przyrumienione   z obu stron. Wyciągamy na ręcznik papierowy  i jeszcze  ciepłe oprószamy  cukrem pudrem . W powstałe na środku zagłębienie  umieszczamy dżem i możemy cieszyć się  wytwornym widokiem, głębokim zapachem i w końcu  łagodnym smakiem dzieciństwa . 

Polecam

faworki



niedziela, 5 lutego 2017

Ryżowe racuchy z jabłkami

Szarobura pogoda  nie zachęcała do spacerów. Za to widok z okna na osiedlowe alejki   czarne jak smoła  był w dniu dzisiejszym dość ciekawy.  Rzesze  przechodniów  próbujących pokonać widoczną z mojego okna alejkę wykonywały różne  zabawne z mojej perspektywy akrobacje. 

Jednak zaczynam rozumieć  niesamowity pociąg mojej  nieżyjącej już Babci  do  wielogodzinnych sesji  przy oknie.  Teraz dzięki  nowemu blatu  roboczemu   mogę poznać uroki obserwacji świata zewnętrznego podczas przygotowywania  posiłków ;), dzieje się naprawdę wiele. 

 Dzisiejszego dnia  na drugie śniadanie postanowiłam zrobić  słodką niespodziankę. 
Tak oto powstały racuchy z mąki ryżowej  z jabłkami pieczone w piekarniku. 
Smaczne i zarazem innowacyjne  w mojej kuchni. 

Potrzebujemy:

1 szklanka mąki ryżowej
1 jajko
2 łyżki oleju
1/2 szklanki mleka
1/2  kostki drożdży
cukier cynamonowy
 2 jabłka

Olej , mleko, jajko i cukier mieszamy razem i dodajemy rozdrobnione drożdże. Całość dokładnie mieszamy razem z mąką ryżową . Odkładamy w ciepłe miejsce  aby drożdże  zaczęły pracować. 
Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy  do ciasta i czekamy ok. 50 minut aby wyrosło nam aromatyczne  i  delikatne ciasto. 
Blachę w piekarniku wykładamy papierem do pieczenia  i  wykładamy dużą łyżką  wyrośnięte ciasto, tak aby powstały racuchy o średnicy ok. 5 cm. 
Wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika  i pieczemy  ok. 10 minut. 
Podajemy gorące z cukrem pudrem lub łyżką  kwaśnej śmietany. 

Polecam dla lubiących eksperymenty;).

Racuchy bezglutenowe







Brokuł w aksamitnym sosie serowym

Luty rozpoczął się chlapą  zmieniającą się w lodowatą powłokę.
Zaś lodowa powłoka pokryta została  grubą warstwą białego puchu. 
Ptaki poczuły już wiosnę jednak wszystko dookoła mówi , że jeszcze  chwilkę  muszą poczekać. 

Ostatnie zmiany pogody  mogę porównać do dość dynamicznych zmian  w moim życiu.
Zmiana pracy, pierwsza sesja, nowa kuchnia i jak zwykle wspaniały Małżonek, więc czasu trochę brakowało na wszystko. 
W związku z tym faktem szybka kuchnia jest w tym momencie w cenie ;).
Dlatego też powróciliśmy do  brokuła gotowanego na parze podanego z sosem serowym z odrobiną aromatycznej gałki muszkatołowej. 

Potrzebujemy:

1 brokuł  - różyczki
1 łyżka masła
150 g sera z niebieską pleśnią 
200 ml   śmietanki 30%
sól, pieprz , gałka muszkatołowa

Brokuła gotujemy na parze. Masło rozpuszczamy  w rondelku dodajemy ser oraz śmietanę cały czas  mieszając.  Przyprawiamy  solą , pieprzem oraz odrobiną gałki muszkatołowej.
Chrupiącego  brokuła polewamy gorącym sosem i  zajadamy się ze smakiem . 

Polecam

Brokuł na parze